Ta sesja od pierwszych chwil przypominała mi bajkę z dzieciństwa, czyli legendarną Załogę G. Tyle że tym razem w zupełnie nowym, krakowskim wcieleniu. 😄
Edyta, Marcin, Kuba, Maciek i Justynka pojawili się cudownie przygotowani, pełni energii i gotowi na fotograficzną przygodę. A rolę 7-Zark-7 z godnością przejął Luis, boston terrier, który od razu zrozumiał, że to właśnie on jest główną gwiazdą tej produkcji. Pozowanie miał opanowane niemal perfekcyjnie, a reszta rodziny dzielnie próbowała dotrzymać mu kroku. 😂
Pierwsze sceny rozegrały się na krakowskim Rynku. Było południe, dookoła tłum ludzi, gwar miasta i mnóstwo rzeczy, które nieustannie próbowały skraść naszą uwagę. Ale z taką ekipą nawet największy tłok nie był przeszkodą. Stał się częścią tej szalonej, miejskiej opowieści.
Później akcja przeniosła się na Planty. Wśród zieleni, parkowych alejek i światła wpadającego pomiędzy liście tempo na chwilę zwolniło. Ale tylko na chwilę, bo energia tej rodziny zdecydowanie nie przewidywała spokojnego scenariusza. 😄
Było wszystko, czego można sobie wymarzyć podczas rodzinnej sesji: bliskość, miłość, spontaniczne gesty, mnóstwo śmiechu i solidna porcja szaleństwa. A może nawet nie porcja, tylko cały rodzinny zapas…
To był niesamowity dzień i jedna z tych sesji, podczas których nie trzeba niczego wymuszać. Wystarczy podążać za ludźmi, ich emocjami i tym, co wydarza się pomiędzy zaplanowanymi kadrami.
Załogo G, byliście fantastyczni! A Luis… nadal czekam na telefon od jego agenta. 🐾🎞️♥️